Kopytka odsmażane na odrobinie masła, z syropem z agawy i cynamonem; twarożek z figą; czarna kawa;
sobota, 29 września 2012
68
Wczoraj o godz. 17.00 silny wiatr ustał i mogłam wreszcie pobiegać. Ale jak zwykle wyszłam z domu za późno i biegłam w ciemnościach. Przez pierwsze kilometry jeszcze coś widziałam, ale z powrotem potykałam się o kamienie...I bałam się. To nie jest dobra trasa na nocne wypady... A mój pies, z którym biegłam to nie rottweiler, a mały kundel i straszny tchórz. Muszę i zmienić trasę i biegać wcześniej...Choć nie powiem, adrenalinka zmusza do szybszego tempa ;D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mm, kopytka z masłem <3 Moje ulubione. Miałaś pyszne śniadanie.
OdpowiedzUsuńPycha. Wieki nie jadłam<3
OdpowiedzUsuńWspaniałe śniadanie, mogę się wprosić ? ^^
OdpowiedzUsuńa przepis na omlecior zlinkowałam ^^
aj, lepiej tak po ciemku nie biegaj sama! :)
OdpowiedzUsuńaaa kopytka uwielbiam! a tak dawno ich nie jadlam! musze sobie przypomniec ich pyszny smak!:)
mmm,ale pyszne ! leniwe to wspaniałe danie ;d
OdpowiedzUsuń*kopytka
Usuńnastępnym razem wyjdź wcześniej, bieganie w ciemnościach do bezpiecznych nie należy:*
OdpowiedzUsuńnigdy nie jadłam kopytek na słodko! a te Twoje wyglądają tak zachęcająco:D
Piękny blog i świetne pomysły na śniadania:)Oj, jak ja dawno nie jadłam kopytek, trzeba to nadrobić:)
OdpowiedzUsuńW zimę dopiero ciężko będzie wyłapać porę na bieganie, jeśli ktoś będzie wytrwale chciał robić to na dworzu..
OdpowiedzUsuńo mniam, porywam ten zestaw śniadaniowy <3 pychotka!
OdpowiedzUsuńja u siebie nie wyobrażam sobie biegać w ciemności, bo mieszkam na obrzeżach, nie ma latarnii, pola i ciemnica! lepiej wyjść wcześniej :)