sobota, 29 września 2012

68

 Wczoraj o godz. 17.00  silny wiatr ustał i mogłam wreszcie pobiegać. Ale jak zwykle wyszłam z domu za późno i biegłam w ciemnościach. Przez pierwsze kilometry jeszcze coś widziałam, ale z powrotem potykałam się o kamienie...I bałam się. To nie jest dobra trasa na nocne wypady... A mój pies, z którym biegłam to nie rottweiler, a mały kundel i straszny tchórz. Muszę i zmienić trasę i biegać wcześniej...Choć nie powiem, adrenalinka zmusza do szybszego tempa ;D

Kopytka odsmażane na odrobinie masła, z syropem z agawy i cynamonem; twarożek z figą; czarna kawa;

10 komentarzy:

  1. Mm, kopytka z masłem <3 Moje ulubione. Miałaś pyszne śniadanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe śniadanie, mogę się wprosić ? ^^

    a przepis na omlecior zlinkowałam ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. aj, lepiej tak po ciemku nie biegaj sama! :)

    aaa kopytka uwielbiam! a tak dawno ich nie jadlam! musze sobie przypomniec ich pyszny smak!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm,ale pyszne ! leniwe to wspaniałe danie ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. następnym razem wyjdź wcześniej, bieganie w ciemnościach do bezpiecznych nie należy:*
    nigdy nie jadłam kopytek na słodko! a te Twoje wyglądają tak zachęcająco:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny blog i świetne pomysły na śniadania:)Oj, jak ja dawno nie jadłam kopytek, trzeba to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. W zimę dopiero ciężko będzie wyłapać porę na bieganie, jeśli ktoś będzie wytrwale chciał robić to na dworzu..

    OdpowiedzUsuń
  8. o mniam, porywam ten zestaw śniadaniowy <3 pychotka!
    ja u siebie nie wyobrażam sobie biegać w ciemności, bo mieszkam na obrzeżach, nie ma latarnii, pola i ciemnica! lepiej wyjść wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń